wtorek, 16 kwietnia 2013

Wiosna!!!

Spakowaliśmy wszystkie kurtki, szaliki, czapki,swetry, ciążówki oraz całą masę za małych na J. rzeczy w worki próżniowe (jaki to cudowny wynalazek) i porzegnaliśmy definitywnie zime!

Chłopaki sobie ułożyli most nad zabawkowym morzem które zrobili w tzw. międzyczasie.





 Świetne ćwiczenie reakcji równoważnych. Worki są ubitę i twardę, ale mają nierówną powierzchnie, a pampersy są równe na powierzchni za to nie są stabilne.

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Chusteczki

Wyciągać chusteczki lubi każde dziecko, tylko nie każdy rodzic lubi je później upychać do środka. U nas zamiennik w postaci pociętych reklamówek w oryginalnym opakowaniu.

Myślałam, że to zabawa tylko dla Szarańcza. Okazało się, że cała trójka bawiła się swietnie wyciągając i upychając folie.






Nawet J. rechotał w najlepsze.

piątek, 12 kwietnia 2013

"Kawałek drogiej szmaty?" Aby na pewno?

Nosiłam każde z moich dzieci w chuście od pierwszych dni po narodzeniu, pomimo tego że do kruszynek nie należeli.

Spotkałam się wielokrotnie z opinią, że chusta to tylko kawał szmaty i nic więcej- moda, droga do tego. Nie wiadomo czy dziecko będzie używało do tego krótko, no i przecież odwieczne "Nie noś bo przyzwyczaisz."

Coś mi jednak wtedy w 2009 roku, podopwiadało, że to świetny pomysł i na 100% się sprawdzi.
Dziś nikt, ale to nikt nie przekona mnie, że na chuste nie warto wydać tych pieniędzy.

Moje dzieci, może z wyłączeniem Szarańcza środkowego uwielbiały chustę. (Szarańcz wolał niezależność podłogową, ale też czasem chciał być chustowany)
Najmłodszy uspokajał się i rozluźniał natychmiast, kiedy męczyły go kolki, najstarszy po prostu lubił w chuście być- zawsze.

A przyzwyczajanie do noszenia? Czy nie uważacie, że 9 miesięcy w brzuchu to wystarczająco długi okres czasu żeby się do noszenia przyzwyczaić?

Na zdjęciu chusta Hoppediz, mięciutka i wygodna, dla mamy i dla małego człowieka. Kocham ją całym swoim sercem :)

Wersje z hamakiem pod stołem pewnie większość zna więc u mnie wariacja.
Proponuje hamak na jednym zaczepie i leżenie na brzuchu. Na jednym zaczepie znaczy tyle że wiążemy chustę na supeł na drążku  rozporowym lub haku w drzwiach.
Większość maluchów pokocha cudowne ćwiczenie antygrawitacyjnego wyprostu. Pracuja tu te mięśnie które później będą stabilizowały głowę podczas czytania i pisania.
   

Wariant drugi tej opcji jest siedzący- wkładam poduszkę a chłopcy zakrywaja się przed światem jak w kokonie- chwila wyciszenia BOMBA!

O pływaniu i niepływaniu

W tej zabawie uwidocznił sie temperamentmoich dzieci.
Tygrys spokojnie wrzucał po jednym przedmiocie i obserwował. Szarańcz zanim tygrys wrzucił drugi przedmiot swoje wrzucił i wyciągnął trzykrotnie :D

Tak więc mieliśmy dużą kuwete z wodą- niezbyt głęboką, bo temperament Szarańcza nie pozwala na duże ilości wody- ale gdyby było więcej zabawa byłaby fajniejsza.

Wrzucaliśmy przedmioty i patrzyliśmy jak sie zachowują na wodzie.

Sitkami wyciągaliśmy przedmioty i rozdzielaliśmy na te co pływały i na te co nie pływały
Tygrys nie omieszkał sprawdzić- sitko też pływa- trafiło na odpowiedni talerzyk :)

Bardzo się podobało i pojawiło się mnóstwo pytań Dlaczego?
Do tej zabawy będziemy wracać, muszę tylko przemyśleć bardziej przedmioty, bo te wybierali sami chłopcy.

O biciu piany, historia wielce ciekawa


Potrzebna będzie:
  • miska 
  • ubijaczka 
  • woda  
  • kilka kropel płynu do mycia naczyń

PODPOWIADAMY JAK POKRĘCIĆ MIESZADEŁKIEM I OBSERWUJEMY CIERPLIWIE.
Moje Tygrysisko jest zadaniowym dzieckiem więc musiałam mu powiedzieć że piany ubijamy do najwyższej kreski.

 Szarańcz też próbował, ale jest to jeszcze zadanie na granicy jego możliwości

 Preferował ubijanie piany jedną ręką
Zabawę pianą wymyśliły Szarańcze same, nie miałam jej zaplanowanej.
Radość była olbrzymia a sprzątanie takie proste :)



Szarańczowi nie szło to bicie więc po chwili mówi do mnie tonem nie znoszącym sprzeciwu: "Nie chce, daj mikser"
to sprawiło, że przypomniałam sobie pewnien wiekowy sprzęt którego muszę poszukać.

źródło: archiwum allegro.


Co ma wspólnego miłość z zupą pomidorową

Kiedy w domu ma pojawić się następne Maleństwo każdy rodzic boi się tego jak to będzie, to zrozumiałe, wszyscy dookoła straszą zazdrością starszego dziecka, nawałem nowych obowiązków. Z obowiązkami to jakoś sobie czowiek poradzi a z zazdrością?
Też można!

Dziecko boi się, że z przyjściem na świat Małego Brata lub Siostry straci miłość rodziców. Trudno jest wytłumaczyć dziecku obrazowo czym jest miłość, a słowne zapewnienia są mało namacalne. 

Opowiem Wam historię pewnej miłości, zaczyna sie ona tak:

Zapalamy świeczkę w świeczniku- to będzie nasz symbol miłości. 

Miłość jest jak ogień- ciepła, można się przy niej ogrzać. Pewnego dnia tata zapłonął ogniem miłości do mamy 

Przenosimy na zapałce płomień miłości

 Rodzice tak bardzo się kochali że zapragneli mieć dziecko, 
bardzo bardzo, bardzo je pokochali  
(dostawiamy świeczkę i zapałką przenosimy ogień od mamy i taty- dotykając każdego knota)  
Z tej wielkiej miłości urodziłeś się Ty. 
Nasza rodzina się powiększyła, kogo jeszcze obdarzamy miłością? 
Tu jest zazwyczaj baaaaaardzo dużo propozycji łacznie z czworonożnymi członkami naszych rodzin oraz sąsiadami i bohaterami bajek- pozwólny stworzyć dziecku jego własną grono miłości. 

To nasza todzina wersja podstawowa J. jeszcze nie było z nami po tej stronie brzucha ale został przez dzieci policzony :)
A taka rodzinę stworzył Tygrys z Szarańczem



A teraz pytanie końcowe. 
To jak nas jest więcej to tej miłości jest więcej czy mniej?
Gwarantuje Wam, że średnio rozgarnięty trzylatek udzieli trafnej odpowiedzi.
Chyba każdy woli jak jest jaśniej, cieplej i więcej ludzi do kochnia :) 


A teraz odpowiedź na pytanie zawarte w temacie. Miłość to nie zupa pomidorowa, która ubywa w miare przybywania osób, z miłością jest odwrotnie im nas więcej, tym więcej miłości


Wskazówki techniczne: 
- lepsze będą długie zapałki których nie miałam- przy przenoszeniu płomyka kiedy mamy dużo członków rodziny można sobie nieźle paluchy poopalać.
- przygotujmy tależyk lub pojemnik w który będziemy wkładać zapałki
- przygotujmy tez dużo podgrzewaczy bo dzieci są bardzo kochliwe
- oczywiścvie efekt przy zgaszonym świetle jest nieporównywalny z tym w dzień
- nie zdmuchujmy świeczek przy dziecku chyba że samo zechce- Przecież nasza miłość jest wieczna.



O kropelkach słów kilka

Wiecie jaką wspaniałą zabawką jest mata antypoślizgowa do wanny i kroplomierz?





To wcale nie jest łatwa sztuka umieścić tylko jedną kropelkę w zagłębieniu. Potrzeba dużo precyzji i kontroli swojej siły.

Deskorolka pod strzechą

Do zabawy z dzisiaj potrzebna będzie deska na kółkach- niby zwykła deskorolka też się nada, ale ta ze zdjęcia poniżej ma cztery obracające się o 360 stopni łożyskowe kółka- ona bezszelestnie i leciutko sunie po podłodze.
Można zrobić samemu lub kupić gotową ceny zaczynają się od 50zł, a kończą na 400. To te mercedesy wśród desek- tapicerowane pluszem :)

Przyda sie też lina, ale może od początku.

Najpierw spróbujmy pojeździć na desce na brzuchu odpychając sie rączkamiod podłogi, możemy być taksówką i na plecach wozić misie- to wcale nie jest takie łatwe żeby taki miś dojechał do celu.
Kiedy maluch się zmęczy możemy zrobić "zaprzęg" My użyłyśmy liny, ale na początek stabilniejszym łącznikiem będzie hula-hop lub zwykłe drążki.


Po chwili takiej zabawy rodzic już ledwo zipie, więc czas na malucha w akcji:

Kochanie jesteś kolejką górską?


Jeśli mamy więcej chętnych dzieci do zabawy tym lepsza zabawa, bo przecież nie tylko można jeździć ale i ciągnąć kogoś. Deskorolka sprawdza się świetnie podczas przyjęć urodzinowych u starszaków.

Ratowanie rozbitków przed rekinami :)

 Deskorolka jest moim wielkim przyjacielem, choć nie powoduje, że robi się w domu cicho.

P.S. Zabawa uda się tylko wtedy jeśli kółeczka będą płynnie i lekko jeździły oraz obracały się dookoła własnej osi. 

czwartek, 11 kwietnia 2013

Wykopywanie skarbów.

Zabaw sensorycznych ciąg dalszy.
W roli głównej kuwety ze skarbami- kryształki widoczne w szarej misce.
Jako wypełnienie ryż i soczewica, makaron, sól gruboziarnista, wypełnienie paczek- nie wiem jak to się nazywa - ma za zadanie zabezpieczyć przesyłkę i można to kupić w znanym serwisie aukcyjnym.



A teraz zabawa.


Szukaliśmy ukrytych skarbów w każdej z kuwet

Odkopaliśmy schowaną rękę
Każdy mógł spróbować czy mieści się w pojemniku, ale też spróbowac poszukać skarbu stopami :)

środa, 10 kwietnia 2013

Doświadczanie barwy

Tygrys miał bardzo duże problemy z zapamiętaniem nazw kolorów. Rozróżniał je potrafił powiedzieć że sałata, trawa i listki są zielone ale zapytany o kolor jakiegos przedmiotu strzelał- najczęściej błędnie :) 
Sytuacja poprawiła się nieco kiedy zaczeliśmy eksperymenty z mieszaniem kolorów migusiem zapamiętał że żółty i niebieski dają zielony, a czerwony i niebieski fioletowy. Przy mieszaniu też poznał pojęcie nasycenia danej barwy.

Wiadomo że nie zawsze ma się czas i warunki na wyciągnięcie farb.
Oto nasza propozycja na czysta zabawę farbami :)
Pakujemy farby w worek i przemieszczamy je paluszkami tak aby się zmieszały.

Tu wystąpił mały problem woreczek pierwszy przeciekał więc uzyskaliśmy dodatkowy efekt wlewając odrobinkę wody do worka i dokładając dodatkowy worek. Do większego worka przeciekał już wymieszany kolor :)


Robiliśmy tą techniką wspaniałe obrazy- oprawione nadawały się na prezent.

Doskonały pretekst do rozmowy ze starszakiem o kolorach. O tym które są ciepłe, a które zimne, o kontraście nasyceniu barwy i o wielu, wielu innych aspektach kolorów.  


PS Worki produkcji IKEA do mrożenia żywności świetnie nam sie sprawdziły tylko ten jeden przeciekał.

Woda, woda...

Zabawa w przelewanie fascynuje każde dziecko, a jeśli zaproponujemy starszakowi jakieś interesujące narzędzie? Tak, tak to cenne minuty ciszy w naszym domu :)


Wodę zabarwiłam barwnikiem spożywczym, żeby była bardziej widoczna
W modyfikacji tej zabawy napełnialiśmy małe słoiczki po koncentratach pomidorowych do wyznaczonej linii. Tu jednak pierwsze w życiu spotkanie z pipetą (zakraplaczem)

Wprawka do słuchania


Hit długich jesienno- zimowych wieczorów. Oraz leniwych niedzielnych poranków.
Puszki po mleku Bebilon Pepti
A w puszkach... w tej odsłonie skarby przeróżne.

 
Co tylko przyjdzie nam do głowy i zmieści się do puszki. Ważne żeby przedmioty były parami. Zamykamy puszki szczelnie i słuchamy jakie dźwięki wydają... szukamy takich samych- ustawiamy je parami, a na koniec sprawdzamy czy udało nam się zgadnąć :) 



Moje dzieci uświadomiły mi tą zabawą, że wata wydaje dźwięk :)



Wersja dla starszaka- właśnie wpadła mi do głowy:
Wlewamy płyn w różnej ilości (parami) i próbujemy odnaleźć po chlupocie i ciężarze pary. Nie robiłam, ale już nie mogę się doczekać...

Ciekawa jestem czy te puszki nie przeciekają.

Dotykowy Piotruś

Któż nie zna gry w Piotrusia?
A u nas wersja dotykowa nieco inaczej.
Chyba już coś wspominałam o tym jak ważny jest dla nas zmysł dotyku? :P



Wykonanie:
Taśmą dwustronną mocujemy do pociętego gumoleum różne materiały - co nam tylko przyjdzie do głowy i da się przymocować- powstają karty- robimy każdej wersji po dwie.

Takimi kartami gramy w memory, w dotykowego Piotrusia- rozdzielamy karty i zadaniem drugiej strony jest wymacanie takiej samej faktury u nas, możemy rozpoznawać karty z zawiązanymi oczami, a na koniec ułożyć dłuuugaśnego węża z kart i przespacerwać się po nim BOSO!

Szczypce w 100 odsłonach

Było o wkładankach paluszkami teraz czas na wyższą szkołę jazdy :)
Wkładanki szczypcami, ćwiczymy... dłoń i chwyt pensetowy, i koordynację oka z ręką, ale to mało istotne bo najważniejsza jest dobra zabawa :)

Modyfikacji tej zabawy robiliśmy tak wiele, że ciężko byłoby to zmieścić w jakimś rozsądnym poście.




A tak się bawił Tygrysisko jak miał 14 miesięcy :) Idea łapania przedmiotu szczypcami bardzo go fascynowała, ale opanowanie tej sztuki zajęło mu sporo czasu


Oszczędzanie dla malucha

Skarbonką Szarańcza bawiła się daaawno temu, choć czasami jeszcze sobie o niej przypominają zwłaszcza młodszy Szarańcz.



Hit tej zabawki przypadał na pierwsze półrocze drugiego roku życia.

Wykonanie:
W puszcze po mleku modyfikowanym (u nas Bebilon Pepti, ale podejrzewam że inne też są dobre) wycinamy otwór na monety- u nas stare monety z PRLu w wersji pierwszej w drugiej guziki.
Kiedy dziecko już opanuje wrzucanie monet dodajemy drugi okrągły otwór na słomki lub inne owalne długie przedmioty.

Wskazówka techniczna: przedmioty owalne muszą mieć większą średnicę niż monety grubość, jeśli jest inaczej Szarańcz szybko wpada na to, że można wszystko wrzucić do jednego otworu na monety :) 

 W naszym pierwszym zestawie do skarbonki był jeszcze otwór na sześciany o boku 1cm oraz sznurek z koralikami (taki z choinki)





Modyfikacja której nigdy nie zrobiłam, a miałam ochotę, polega na tym, że wycinamy otwory tylko na owalne rurki o różnej średnicy.

Zabawka doskonale ćwiczy koordynację i chwyt pomaga w zrozumieniu pierwszych pojęć matematycznych. 


Wielkie Malowanie

Doświadczanie świata dotykiem jest szalenie istotne, skóra to przecież nasz największy łącznik ze światem. Dotyk jako zmysł rozwija się już od pierwszych tygodni życia płodowego i stanowi jeden z bazowych systemów sensorycznych, ale o tym moze kiedyś :) Na dłoniach znajduje się szczególnie dużo receptorów dotykowych.

Znacie ten obrazek? Jakiś nieproporcjonalny ten człowiek ;P
Wielkość poszczególnych części ciała uzależniona jest od ilości reprezentacji receptorów dotykowych w mózgu.


Widać, że szczególnie dużo receptorów mamy właśnie na dłoniach stopach i języku ustach

Zima nie sprzyja poznawaniu różnorodności faktur (rękawiczki
Zrobiliśmy wielkie malowanie.

Przepis na farby domowej roboty do malowania palcami:
szklanka skrobi kukurydzianej
2 szklanki gorącej wody
szklanka zimnej wody
barwniki
torebka żelatyny


Skrobie mieszam z 3 częściami wody (zimnej) powstaje pasta
w pozostałej części wody rozpuszczam żelatynę
Gorącą wodę mieszam z pastą, gotuję na najmniejszym ogniu mieszając. Po zdjęciu z ognia dodaję żelatynę.
Po wystudzeniu dzielimy na części i barwimy.
Podobno można przechowywać w słoikach w lodówce ok tygodnia, u nas produkcja jest bierząca. 




Jako doskonały podkład pod Wielkie Dzieła Sztuki polecam kartony zwłaszcza po meblach IKEA- są sztywne, nie przepuszczają zupełnie wody i nie namiękają

Obraz Szarańczy wyszedł cudowny, po prostu PIERWSZA KLASA żałuje, że nie zrobiłam zdjęcia, został podarowany pod choinkę bliskiej osobie :)