środa, 2 października 2013

Frotażowe Giga Memory Domowe

To jest po prostu REWELACYJNA długodystansowa zabawa! Do tego prawie nic nie kosztuje i nie trzeba jej przygotowywać! Ideał zabawy, znaczy się :)


Wszystko dzięki Agnieszce z Kreatywnika i konkursowi który zorganizowała. Przekopując Kreatywnikowy blog znalazłam post z lata o frotażu o tu. Przypomniałam sobie z jakim zaangażowaniem Szarańcza frotażowała mi podłogę w wakacje.
Zdjęcie archiwalne.
Zrobiliśmy więc powtórkę z rozrywki, w wersji rozbudowanej.

Zabawy dzień I

Część przedobiednia:
Spacerujemy po domu i znajdujemy miejsca które nadawałyby się do frotażu. Zapamiętujemy (można je jakoś oznaczyć- my przyklejaliśmy karteczki) To jest absolutnie i niezaprzeczalnie zajmujące dla dzieci zajęcie. Do tego pojawiło się nowe słowo- faktura.

Część poobiednia: 
z kartkami, kredkami świecowymi i taśmą klejącą przemierzamy dom jeszcze raz robiąc wspaniałe karty ze wzorami. Okazuje się, że część miejsc pomimo tego że fakturę posiada nie za dobrze się odbija... NAwet mój rozbrykany dwulatek świetnie radził sobie z tą techniką o ile przykleić mu kartkę.


Wycinamy wzory i układamy tworząc różne mozaiki i kompozycje.

Na zdjęciu 1/4 kolekcji

Zabawy dzień II (oraz kolejne dni, podejrzewam, że będzie ich jeszcze wiele)
Odgadujemy w którym miejscu dana karta została zrobiona. Aby zadanie utrudnić w nocy dorobiłam jeszcze drugie tyle kart.


Najbardziej zaskoczyło mnie to, że w naszym domu jest tyle struktur gotowych do odbicia, a dziś znalazłam jeszcze pięć dodatkowych, a jutro znajdę pewnie kolejne...

Ta niesłychanie prosta zabawa ćwiczy pamięć i spostrzegawczość, jest też niezłym ćwiczeniem dotyku oraz umiejętności graficznych dziecka.


wtorek, 1 października 2013

Nos w nos

Obiecana spóźniona część piątkowego postu.

Gra bardzo nam się podobała.


Byłam dość sceptycznie nastawiona, ale jak pewnie wiecie darowanemu koniowi się w zęby nie zagląda.

Zacznę od tego, że posiadam grę tego typu w gabinecie, sprowadzoną specjalnie z hiszpanii, ma już 4 lata i praktycznie nie jest używana, bo zapachy nie przypominaja ani w odrobinie pierwowzoru owocowego.

Inaczej ma się sprawa z zapachami w Nos w nos.
Mamy 6 zapachów, każdemu z zapachów przyporządkowane są 4 obrazki:

Zapach dymu. Grill kominek zapałka, ognisko
Zapach jabłka. Jabłuszko, kosz jabłek, gałązka jabłoni, szarlotka.
Zapach mięty. Listki mięty, herbata miętowa, guma balonowa, napój mietowy
Zapach mydła. Kostka mysła, wanna, namydlone ręcę, gąbka.
Zapach róży. Perfumy, kwiat, krzek róży, kosmetyki.
Zapach trawy. Łąka kosiarka, boisko, źdźbła trway.

Producent zaleca grać jak w memo. Rozkładamy karty do dołu obrazkami. Gracz wybiera jakiś zapach, zgaduje co tak pachnie i szuka odpowiedniej karty względnie pary kart.


My wykorzystaliśmy jeszcze inne opcje i z pewnością nie są to wszystkie alternatywne zastosowania tej gry:
I.
Ciągi zapachowe
 Ustawiałam karty, a chłopcy mieli ułożyć zapachy, bądź odwrotnie ustawialiśmy zapachy i układaliśmy karty.
II. Kto pierwszy
Wąchaliśmy jeden zapach i każdy zberał karty na zasadzie kto pierwszy wyszuka wszystkie obrazki :) Dużo śmiechu było
III. Opis zapachu- dla starszych
Starałam się opisać zapach jaki wącham, a oni zgadywali co to może być. Dość trudne i zazwyczaj kończyło się na tym że wymieniałam inne przedmioty niz te na obrazku.
IV. Karty same w sobie są świetne do zabawy.
Bawiliśmy się samymi kartami. Graliśmy nimi w memory i układaliśmy obrazkowe historie.Staraliśmy się budować z nich domki


V. Pamięć zapachowa
Bardzo trudne zadanie.
Trzeba było zapamiętać w jakiej kolejności są ułożone zapachy i ułożyć następnie sekwencje bez podglądania (hmmm podwąchiwania?)


Gra jak wszystkie firmy GRANNA jest starannie i estetycznie wykonana. Z czystym sumieniem mogę ją polecić jako świetny i nieszablonowy prezent dla przedszkolaka!


Ogromny plus za to, że dziecko może bawić się nią samodzielnie. Jest przewidziana kontrola błędu. Jeśli o mnie chodzi to zrobiłabym to w bardziej praktyczny sposób, ale przedstawiciele Granny się mnie nie pytali :P

Grę otrzymaliśmy do przetestowania w ramach Zmysłowych Piątków można ją kupić TU

piątek, 27 września 2013

ZMYSŁOWE PIĄTKI- Węch

Dzisiejszy post będzie wyjątkowo krótki.
Cała Szarańczowa rodzina jest wykończona chorowaniem. Troje chorych małych dzieci na głowie jednej dorosłej osoby to stanowczo za dużo.

Węch  wydawać by się mogło jeden z najgorzej rozwiniętych zmysłów w chwili narodzin.
 Wydawać by się mogło... w 28 tygodniu ciąży aktywują się komórki węchowe i dziecko zaczyna odczuwać zapachy. Cały trzeci trymestr to intensywny trening tego zmysłu.
W naszym życiu zmysł węchu jest nie mniej istotny niż równowaga czy dotyk. Noworodki rozpoznają zapach swojej mamy, a kiedy dorastamy nos chroni nas przed zatruciem pokarmowym.
Z ciekawostek wyczytałam, że kobiety sa bardziej wyczulone na zapachy już od pierwszych dni życia. Zawdzięczają to prawdopodobnie większemu stężeniu estrogenów we krwi.

Nasza propozycja na dziś to gra- podarowana przez Prolis.pl na potrzeby cyklu Zmysałowych Piątków.

Nos w nos GRANNA
 To w jaki sposób grą się bawiliśmy możecie przeczytać TU.
Bawiliśmy się świetnnie, aż do chwili kiedy katar uniemożliwił nam zabawę.

Zobaczcie jakie zabawy inne mamy przygotowały na Zmysłowy Piątek.

Emilowo Warstwowo


Biesy Dwa
Dzika Jabłoń 

 Wczesna Edukacja Zosi.

Wszystkie odcienie macierzyństwa
Moje Dzieci Kreatywnie
Kreatywnik


Zabawy i zabawki za trzy grosze
Poradnik Położnej

Super Klasa
 Mój Domowy Świat

Strong Mamong
 Tak sobie sz(ż)yje

 
Nasza druga propozycja. O klasyfikowani zapachów na jadalne i te niejadalne przeczytać można Tu
Projekt: Człowiek


Przypominam też o konkursie zmysłowym na tulmnie.pl

czwartek, 26 września 2013

Klasyfikowanie zapachów

Fajowa zabawa już dla malucha.

Do buteleczek wkładamy nasączone zapachami waciki, lub jeśli substancji zapachowej nie da się umieścić na waciku wkłądamy kawałek i przykrywamy wacikiem.

Zabawa polega na rozdzieleniu zapachów rzeczy jadalnych i niejadalnych. Buteleczki mogą być różne. Świetnie sprawdzają się te po lekach- są szczelne, w ten sposób możemy niektóre zapachy przechowywać.




W naszych słoiczkach:
- domestos
- płyn do mycia naczyń
- mydło
- sól
- kawa
- jabłko
- nutella
- pasta do butów
- rozpuszczalnik
- bułka
- cytryna
 
Podchwytliwie można spróbować nalać płynu do kąpieli o zapachu malin czy np coca- coli...

Świetne ćwiczenie dla dzieci z problemami w klasyfikowaniu zapachów, z wąskim repertuarem żywieniowym lub podwrażliwych na zapach.
Świetna zabawa dla dzieci bez problemów :)

Wskazówka techniczna: zawsze powinien być otwarty tylko jeden pojemnik, to istotne szczególnie dla dzieci z większą wrażliwością tego zmysłu.

Kontrola błędu: kropka na spodzie pojemnika: czerwony niejadalny, zielony jadalny

_________________________
Dziewczyny komentujące oraz 2 maile skłoniły mnie do przemyśleń odnośnie domestosa i dopisania słówka, bo może rzeczxywiście ktoś wleje domestos do słoiczka

- Próbka została przygotowana bez bezpośredniego kontaktu z substancją. Chlor rozpuszcza się w wodzie więc delikatnie zmoczony wacik wodą i położyłam na otwartej butelce- zapach nie jest intensywny- jest tylko delikatnie wyczuwalny. Absolutnie nie można wlewać takiego środka w te buteleczki (to dla tych mniej domyślnych, mam nadzieję że takich nie ma)

- Ekspozycja na zapach trwa krótko- sekunda może dwie.

- Dlaczego Domestos? Zabawa ma służyć poznawaniu przez dziecko świata bliskiego- to środek który u nas w domu jest często używany, zakładam że lepiej go dzieciom pokazać po dkontrolą, niż mają same z ciekawości "sięgnąć"

- Jeszcze przykład adekwatny buteleczki smakowe montessoriańskie. Znajduje się w nich rozcieńczona kawa, też dla dzieci nie odpowiednia- osobiście uważam kawę za trucizne i nie pijam. Ale swoim dzieciom dałam spróbować bo tej kawy były śladowe ilości- tak jak i z domestosem.

Zachęcam żeby w pojemniczki powkładać zapachy z najbliższego otoczenia dziecka.

środa, 25 września 2013

Światłem malowane.

Migawka z wakacji.
Mam bardzo dużo zaległych postów, jesień już, a na publikacje czekają wakacyjne wspomnienia...

W noc spadających gwiazd i my wybraliśmy się obserwować niebo.

Z latarkami, bo ciemno było.
Mieliśmy trzy latarki każda o innej barwie. Zabrakło statywu

Światłem malowane obrazy, szkoda że spacer był krótki zanim się Tygrys rozkręcił w malowaniu trzeba było wracać do domu.








Z prewnością powtórzymy te świetlne eksperymenty niebawem. Dziś było bardzo miło powspominać tą sierpniową noc.

poniedziałek, 23 września 2013

DZIECKO NA WARSZTAT

 Nikt nie przewidział, że z projektu Sabiny zrobi sie projekt na tak szeroką skalę. Prawie nikt, bo ja troszkę przewidziałam. Projekt jest MIĘDZYNARODOWY!!!
A za kulisami czuje się skumulowaną energie wielu kreatywnych osób.
Bardzo się cieszę, że dołączyłam do grupy tak fajnych blogujących mam :)

 Zapraszamy na facebookowy fanpage Dziecka na Warsztat tam poznacie wszystkie mamy biorące udział w projekcie.

Zaczynamy warsztat I- PRZYRODNICZY  

W trakcie kiedy trwała pierwsza wymiana maili dotyczacych projektu- jeszcze w sierpniu, przyjechalo do nas akwarium...

Chciałam jednak żeby to nie było tak: rach- ciach zalewamy- uzdatniamy- zarybiamy. Chciałam chłopakom pokazać PROCES tworzenia ekosystemu. Nasz warsztat trwał cały wrzesień i można by rzec, że jest to never ending story :)

Źródło


Akwarium stanęło w honorowym miejscu, większość ludzi ma tam telewizor. My od dawna telewizora nie mamy.
Zalaliśmy akwarium wodą i czekaliśmy, aż woda dojrzeje. Wszystko się ładnie "przegryzie" żeby móc wpuścić do zbiornika rybki i nie zrobić im krzywdy.


Tu już pojawiły się początkowe problemy i wyszło, że akwarium jest jednym wielkim rozczarowaniem moich dzieci. A miało być tak pięknie...

Pewnego dnia rano złapałam chłopców na dyskusji co w akwarium będzie żyło.



Byli bardzo rozczarowani gdyż okazało się, że:
rekiny żarłacze, płaszczki, delfiny butlonose, żółwie morskie, kraby pustelniki tudzież orki niestety nie mogą w naszym AKWARIUMIE mieszkać. Podobnie jak żabnice, kaszaloty i mureny. Nie wychodujemy też rafy koralowej, ani wielkich wulkanów z dna oceanu.  Wszystkkie pomysły zaczerpnięte były z książki 3d Podwodny świat 3D wyd. Buchmann- jednej z ulubionych

Po uświadamiającej rozmowie jakoś przełknęli fakt, że mieszkać w akwarium będą tylko krewetki i gupiki.

Rozmawialiśmy więc, oglądaliśmy rybki, roślinki i inne gadżety do naszego akwarium czekając aż woda się uzdatni. Codziennie sprawdzaliśmy testami czy to już. My mamy takie najprostrze testy- nawet mało rozgarnięty trzylatek może porównać czy woda jest ok czy jeszcze nie. Dla bardziej kumatych dzieci są całe baterie odczynników którymi sprawdza się różne parametry wody- spora frajda dla maego warsztatowicza takie testy wodne :)





Proces dojrzewania zbiornika jest długotrwały. Postanowiłam umilić go posadzeniem roślin. Wybraliśmy się do sklepu i zakupiliśmy wcześniej wybrane gatunki. W domu obejrzeliśmy dokładnie przed posadzeniem.


Roślina do akwarium wg Tygrysa nie różni się prawie niczym od takiej zwykłej. Składa się z liści, łodygi, korzonków no i koszyczka :D

Przy okazji sadzenia rurką spuszczaliśmy wodę- SUPER zabawa! Obawiam się jednak, że dość szybko się znudzi biorąc pod uwagę to, że w akwarium wodę trzeba podmieniać co tydzień ;)

Zabawa w zatapianie pływającego listka :)

Rośliny zakupiłam malutkie żebyśmy mogli obserwowac proces ich wzrastania tak więc akwarium wygląda jeszcze łyso, ale... pokaże Wam je w czerwcu.

Pojawiły się glony, akwaryści wiedzą, że glony w akwarium nie są mile widziane.

Wymiana oświetlenia, nawóz w postaci CO2 żeby wspomóc rozwój roślin oraz ślimaki. Ampularie- one uwielbiają okrzemki i nie zaszkodzi im jeszcze nie najlepsza woda! Przy tym nie zjadają roślin :)

Ślimaki nie były planowane w zbiorniku wcześniej.
Wzbudziły duże zainteresowanie Szarańczy. Okazało się, że są świetnym obiektem do obserwacji. Pierwszy tydzień obserwowaliśmy, w drugim natomiast zaczęły pojawiać się pytania, na które przyznam nie znałam odpowiedzi. Więc musiałam o naszych ślimakch poczytać.

I wyczytałam niesłychane rzeczy :) Nasz ślimak potrafi oddychać powietrzem atmosferycznym takim jak i my! Ampularie są rozdzielno płciowe, ale jeśli zachodzi taka potrzeba potrafią sobie płeć przemienić (wygodne, nie?) Choć tolerancje odnośnie temperatury mają dość szeroką to nie lubią zimnej wody, mogłam to zaobserwować kiedy nie zamknęłam okna w salonie. Rano ślimaki miały pozamykane muszle na cztery spusty i już myślałam, że wyciągnęły kopyto. Składają też jaja ponad lustrem wody, czego jeszcze nie widzieliśmy, ale z pewnością juz wkrótce zaobserwujemy.

I tak oto nasz warsztat rybny przemienił się w ślimakowy ;) Postanowiłam nie kupić ryb póki dzieci obserwują ślimaki i zadają na ich temat pytania.

Zrobiłam ślimakowe karty z różnymi gatunkami żyjącymi w akwarium i nie tylko.
Karty mogę zainteresowanym przesłać. Tu przykładowa z naszą ampularią :)


Oglądaliśmy, poznawaliśmy, porównywaliśmy i wykorzystując lekcje trójstopniowa (Montessori) nauczyliśmy się ich nazw- jeszcze nie wszystkich. Graliśmy też nimi w memory :)
Nasz ślimak od "podwozia"


Mam przygotowane karty z budową ślimaka (też montessoriańskie) jeszcze nie wykorzystane, ale z pewnością we wrześniu pojawia się pytania odnośnie budowy ślimaka. Jeśli ktoś jest zainteresowany oczywiście mogę przesłać.


Nie spodziewałam się, że te ślimaki tak nas zainteresują. Uwielbiam sobie siedzieć na mojej pociążowej pufie i patrzyć jak wylizują szyby- SERIO!









Warsztat wrześniowy ślimakowy więc zabawy ruchowe również ślimakowe! Ruch to podstawa rozwoju przedszkolaków!

Codzienna porcja gimnastyki korekcyjnej i duża dawka doznań proprioceptywnych ;)

Potrzebujemy kocyk lub ręcznik i dziecko, w opcji poduszkę.
Dzieci udają ślimaki w wersji prostrzej bez poduszki, w wersji dużo trudniejszej z poduszką. Jeśli mamy więcej dzieci możemy zrobić ślimakowe wyścigi. Jeśli dysponujemy jednym dzieckiem zróbmy naszemu ślimakowi tor przeszkód.
















Zabawy z łańcuchem choinkowym (wiecie, że łańcuchy można teraz kupić o wiele taniej?)
Układanie ślimaka
Ślimakowe labirynty, zabawa wieloetapowa wspomagająca rozwój mechanizmów równoważnych.
Początkowo przejście jest szerokie- jeśli dziecku uda się przejść nie poruszając koralików zwężamy przejście przez co robi się więcej zwoi. ZABAWA - HIT wrześniowy.

Etap pierwszy.

Etap ostatni.
















Spacerowanie stopa za stopą po koralikowych zawijańcach ślimakowych. Dla starszyzny polecam opcję z zawiązanymi oczami- wcale nie jest to takie proste.



Spróbujcie tych zabaw koniecznie, nie czekając na Boże Narodzenie ;)



Zobaczcie jakie propozycje dla małych i tych większych dzieci mają inne blogujące mamy po kliknięciu w logo- blog pojawi się w nowym oknie.

DZIECKO NA WARSZTAT

Wpis jest cząstką projektu Dziecko Na Warsztat zainocjowanego przez autorkę bloga Projekt Londyn 2014