Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy sensoryczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zabawy sensoryczne. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 września 2014

Jesienne aktywności cz 1.

Nasze wrsześniowe aktywności kręciły się dookoła nadchodzącej jesieni.
Co robiliśmy w pierwszych tygodniach września?


Szyliśmy.
Baaaardzo dużo szyliśmy.
Zaczęliśmy od nauki przyszywania guzików, a stosowny zestaw zagościł na naszej montessoriańskiej półce.



Już po chwili zajeliśmy się bardziej skąplikowanym projektem. Kiedyś Gagatkowa mama bardzo zachwalała filc jako wdzięczny materiał do pierwszych prób szycia. Potwierdzam jest rewelacyjny!

 

 
Chłopcy zwijali filcowe ślimaki, a później Tygrysiasty przyszywał je do podkładu. Z dużej paki cekinów w kształcie liści wybraliśmy te które kolorystycznie odpowiadały liściom jesiennym. Chłopcy przyszywali je całe popołudnie, na zmianę.





I tak oto powstało jesienne drzewo- praca wspólna, będzie częścią dużego projektu związanego z kalendarzem. Mam zamiar zrobić z chłopakami każdą z pór roku.



Jesień to też spadające liście i prace w ogrodzie, nowe dla nas zupełnie, ale dające wiele radości i okazji do zabawy.





Oprócz zwykłego grabienia, które jako nowość jest świetną zabawą dla Szarańczy. Powstał liściasty labirynt, po którym nie tylko można się ganiać ale można też toczyć piłkę za pomocą grabi.


Dziecięce grabie do liści, do nabycia w sklepie Jula za coś koło 10zł.


Nie można też zapomnieć o jesiennej wersji piaskownicy, zakopywaniu się w liściach oraz szukaniu zakopanych wcześniej skarbów :)



niedziela, 13 lipca 2014

Zróbmy sobie Dzieło Sztuki

Tygrysiasty ma ostatnio okres wrażliwy na rysowanie.
Zalewają nas prezenty wykonane przez syna, dostajemy je setkami każdego dnia.

Mamo zobacz zrobiłem dla ciebie dzieło sztuki.

Dzieła sztuki powstają w każdej wolnej chwili dosłownie na wszystkim. 
Są wielkoformatowe i miniaturowe. Twórca zazwyczaj domaga sie żeby były należycie wyeksponowane. I tak posiadamy już całkiem sporą kolekcje instalacji z rolek po papierze toaletowym, kartoników, buteleczek i innych cennych wytworów.

Jakieś pomysły co z nimi robić?

A oto dzieło sztuki wyprodukowane całkowicie niedawno. Wystarczył karton i kredki.
Niby nic niezwykłego... malować kredkami po kartonie... Cieszy mnie jednak taka aktywność niezmiernie z jednego błahego powodu. To była WSPÓŁPRACA, bez przepychanek, bez bicia, wrzasków, bez kłótni. (Czyżby światełko w tunelu braku komunikacji?)



 Każdy, absolutnie każdy, miał swój wkład w ten wytwór :)

Kartonowa zajezdnia była prezentem dla J. on kocha pociągi miłością jaką tylko półtoraroczniaki moga kochać pociągi :D
Przydała się też jako kojec do sensorycznych zmagań.

 Przesypywanie, rozsypywanie, przekładanie, liczenie (den, da, tsiiii) doświadczanie pochłonęło Młodego na długie minuty.


 Po paru dniach dla urozmaicenia dołączył kolorowy ryż, a zabawa zaczęła się od nowa. Szał trwał 2 tygodnie.



Najfajniejsze jednak było zawsze chodzenie po fasolkach.


 Efektem pracy z materiałem sypkim jest to że J. mając ledwo skończone 18 miesięcy potrafi sam nalać sobie do kubeczka wodę. Czasem tylko zapomina się zatrzymać przy nalewaniu kiedy miejsce w kubeczku się kończy :D